|
| | Nibla | | 07.05.10 20:00 | | Z racji tego, że tata ma dzis imieniny, a jutro po mszy za babcię przyjadą goście (ja będę w tym czasie wegetować na uczelni), postanowiłam upiec ciasto. Babcia, oczywiscie, weszła do kuchni i zaczęła dusić paluchem bakaliową bezę i parskać, ze niby co to ma być- mam to wywalić bo wstyd dać ludziom do jedzenia. Na to przybiegła moja kochana mamusia i zaczęła obwąchiwać kakaowy biszkopt- śmierdzi proszkiem i taki miękki- do śmietnika. Nieco się wkurwiłam, bo ostatnio się dowiaduję, że źle obieram ziemniaki, źle je gotuję, źle zaparzam herbatę, źle miksuję zupę... a, mogłabym wymieniać. Poprosiłam, ze stoickim spokojem, aby mnie nie krytykowano. Obie kobiety rzuciły się na mnie, że co ja wiem o życiu, i w ogóle jak śmiem zabierac glos, ze łaski nikomu nie robię, a tak na marginesie to ja kompletnie nic nie robię. Dawały se upust przez jakies 15minut (dla mnie- wieczność), a potem, sfochowane zamknęły się w pokoju mojej siostry. Kurde, jak ja przetrwam ten etap mojego życia bez uszczerbku na psychice, zacznę pisać poradniki. Na przyszly tydzien umówiłam sie na trinken-trank-getrunken z kuzynką, i coś mi sie zdaje, ze nic z tego (nic nowego). Dam sobie tez spokoj z połowicą na przyszłość- nie ma sensu się karmić nadzieją, a nie mieć czasu nawet dla siebie. | | Czytane: 114 | Komentarze: 2 | | <<Najnowsza <Nowsza Starsza> Najstarsza>> | | | Komentarze: |
|