|
| | anksunamun | | 19.02.10 09:36 | 17lutego 2010r. widziałam sie z Marcinem, wieczorem zaczęłam mu narzekać odnośnie tego, że chyba nie jest świadom w co się pakuję będąc ze mną, on żartobliwie odpowiedział coś co wcale nie wydało mi się żartem. Zrobiłam mu o to afere i bez żadnego buzi na pożegnanie, wyprosiłam go z domu. Myślałam ze juz nie przyjdzie następnego dnia. W smsie przepraszal, pisał, ze nie chcial mnie urazic, ze mialo to być zartobliwe. A ja taka wsciekła połozyłam się wtedy spać. Z samego rana puściłam mu "strzałe" na telefon, żeby oddzwonił bo chciałam go przeprosić. Wydawało mi się, że przesadziłam. koło 9;00 rano ktoś puka do drzwi, myślałam że to moja przyjaciółka Ala. Otwieram drzwi, a tam stoi Marcin z wielkim bukietem róż. Zatkało mnie. [...] W życiu nigdy nie dostałam takich pięknych kwiatów Są prześliczne I oczywiście się pogodziliśmy, bo nie mogło być inaczej Później przyszły Ala, Agata i Beti, wiec Marcin je poznał, stwierdził, że są pozytywnie nakręcone Wczoraj wieczorem poszliśmy też na chwilę do pubu "3po3", bo siedzieli tam wszyscy: Ala, Aga, Puszka, Olo, Kasia, Goska, Marcin... . Wieczorem odprowadził mnie do domu, jak już zrobiłam co miałam zrobić to polozylismy sie do łóżka, przytuliłam się do niego i zasnęłam. Kiedy w nocy się obudziłam jego już nie było. Może sobie ktoś pomyśli, że to głupie, ale jestem przy nim bardzo szczęśliwa | | Czytane: 143 | Komentarze: 2 | | <<Najnowsza <Nowsza Starsza> Najstarsza>> | | | Komentarze: |
|